Jesteś tutaj

Ekwipunek terenowy

Portret użytkownika radiss

Co zabrać ze soba w teren?


Mamy już głęboką jesień i być może temat, który tutaj chcę poruszyć nie będzie "na czasie". :) Jednak już teraz warto zrobić przegląd swojego wyposażenia terenowego i uzupełnić go o kilka użytecznych gadżetów. W tym roku udało mi się złapać sporo królowych Lasius umbratus, jak wiadomo królowa L.umbratus jest pasozytem i samotnie nie potrafi wychować potomstwa. Wnika więc po rójce do gniazda L.niger niosąc w żuwaczkach wcześniej zabitą robotnicę L.niger (oszukuje w ten sposób strażniczki gniazda L.niger, które nie rozpoznają w niej wroga). Po wejściu do gniazda Zeby utrwalić na sobie zapach gniazda "kąpie" się w larwach, po czym odnajduje królową L.niger, zabija ją i zajmuje jej miejsce.
Wiedząc doskonale o tym musiałem dla każdej ze schwytanych królowych złapać ok. 50 robotnic L.niger. Królowych miałem ponad 30 więc łatwo policzyć ile musiałem złapać robotnic. Stanałem przed problemem, w jaki sposób łapać te mrówki, żeby mieć w każdej z probówek po ok. 50 szt. bez żadnych dodatków w formie piasku, itp. Łapanie po jednej palcami lub pędzelkiem nie wchodziło w grę, trwało by to bardzo długo, napewno wiele mrówek zostałoby uszkodzonych, a ja miałbym palce całe w kwasie mrówkowym. Myślałem i myślałem, ale nie mogłem wymyślić niczego w miarę sensownego. Ale jeszcze tego samego wieczora przypomniało mi się, że kiedyś dostałem od pewnego Francuza bardzo dużo mrówek, spakowanych do jednej probówki. Idąc tym tropem napisałem do niego maila z prośbą o radę. Na odpowiedź długo nie musłem czekać. Przyszła jeszcze tego samego wieczoru. Zdziwiła mnie prostota bardzo i funkcjonalność zarazem, tego co zobaczyłem na rysunku w mailu. :)
Zestaw do połowu większej ilości mrówek składał się z dwóch elementów: małego lejka (odpowiednio przygotowanego) oraz pojemnika na mrówki. Nic nadzwyczajnego, a jednak jak zaraz będzie widać, sprawdził się.
Cały sekret tego jak to się dzieje, że mrówki jak wpadną do probówki to już nie wychodzą twki w przygotowaniu lejka. I tu znowu nic nadzwyczajnego. Smarujemy poprostu lejek od wewnątrz talkiem rozpuszczonym w alkoholu i w ten spsób mamy lejek gotowy do pracy. :) Trzeci element, w który już sam wzbogaciłem ten zestaw to mała łopatka ogrodnicza, którą przed chwytaniem mrówek posypuję suchym piaskiem, tak żeby osiadł na niej pył. Kiedy jestem już gotowy do "akcji" drażnię mrówki, podkładam łopatkę, na którą bardzo chętnie wchodzą, następnie lekko uderzam w lejek i mrówki zjeżdżają do probówki. :) Średnio na jeden taki cykl przypada 10-15 złapanych mrówek, czyli jak widać bardzo szybko mogłem nałapać ich tyle, ile potrzebowałem.

Oprócz tego prostego zestawu w skład mojego terenowego ekwipunku wchodzą:
- penseta entomologiczna - cudowne narzędzie, pozwala bardzo precyzyjnie chwycić uciekającą mrówkę (idealna do zbierania młodych królowych po rójce), przy tym jest taka miękka, że można nią zbierać bez obaw nawet delikatne poczwarki.
- pędzelek - nieoceniony kiedy musimy wydobyć mrowki z zakamarków.
- zestaw pojemniczków, probówek.
- i oczywiście aparat fotograficzny. :)

Tak przygotowanym można iść w teren :)
Życzę wszystkim udanych połowów :))

Radosław (Radiss) Krawczuk
07.11.2005