Jesteś tutaj

Lasius (L.) brunneus

L. brunneus, portret rodzinny

na zdjęciu poniżej, od lewej: królowa, robotnica i robotnica nanitic

Uwagi ogólne
Lasius brunneus w naturze buduje gniazda u stóp drzew wśród zbutwiałego drewna, leżących tam kawałków kory, kamieni i innych składników ściółki. Dość dobrze radzi sobie też na obrzeżach miast gdzie zamieszkuje w drewnianych szopach, garażach czy nawet w kompostownikach. Robotnice tego gatunku unikają otwartych przestrzeni, ich szlaki zapachowe biegną głównie wzdłuż bruzd w korze drzewa rosnącego najbliżej ich gniazda a na inne drzewa przemieszczają się przede wszystkim w oparciu o stykające się gałęzie ich koron(substytutem takich gałęzi może być np. kabel albo druciana siatka ogrodzenia dotykająca dwóch lub więcej drzew), zejście na ziemię traktując jako ostateczność(wyjątkiem od tej zasady są najbliższe okolice opanowanego drzewa). U tego gatunku zdarzają się szlaki komunikacyjne biegnące po powierzchni ziemi ale na podstawie umiejscowienia względem siebie najbliższych, w okolicy obserwowanego przeze mnie szlaku, drzew opanowanych przez ten gatunek, w tym ich koron, wnioskuję że szlaki takie pojawiają się tam, gdzie pierwotnie istniało bezpośrednie połączenie między drzewami, następnie zerwane na skutek chociażby złamania się jednej ze stykających się gałęzi.
Mrówki te potrafią niemal całkowicie zabudować swój szlak, o ile oczywiście ukształtowanie kory na to pozwala, co przedstawia zdjęcie poniżej:

Gatunek ten potrafi całkowicie bezkonfliktowo korzystać z tego samego drzewa co np. C. fallax czy D. quadripunctatus. Często natomiast wpada w konflikty z Lasius niger, które rozgrywają się o drzewa, stanowiące zarówno siedliska mszyc jak i łowiska, gdzie oba te gatunki mogą zdobywać pokarm białkowy. Jak wyglądają takie konflikty? Zazwyczaj w pobliżu drzewa opanowanego przez L. brunneus zbiera się grupka kilkudziesięciu-kilkuset robotnic L. niger, z której co chwila oddalają się pojedyncze robotnice, kierując się w stronę drzewa. Tam, u jego stóp, czeka podobnie liczna grupka robotnic L. brunneus, która ukrywając się w mchu, kępie trawy, liściach pod drzewem czy bruzdach w korze drzewa straszy nadchodzące L. niger szeroko rozwartymi żuwaczkami. Bywa też tak że obie grupy wysyłają pojedyncze robotnice, które spotykają się w połowie drogi między nimi i bardzo delikatnie się poszturchują. Co ciekawe nie rozwierają wówczas żuwaczek, zachowują się na tyle ostrożnie, że gdyby nie różnica w wyglądzie nie byłbym pewien czy to w ogóle dwie różne kolonie. W przypadku gdy stroną agresywną są L. niger walka może także przybrać o wiele bardziej dynamiczną postać. Mam tu na myśli kilkaset robotnic L. niger, wdzierających się szturmem na drzewo opanowane przez L. brunneus, dość wąskim frontem(ok 1 cm szerokości+pojedyncze robotnice prowadzące zwiad na skrzydłach), wzdłuż głównego szlaku komunikacyjnego L. brunneus czyli np. pionowego pęknięcia wzdłuż drzewa. Taki atak wiąże się z równie szybką ucieczką strony pokonanej lub równie gwałtownym kontratakiem, w wyniku czego bitwa nie trwa dłużej niż kilka godzin. Nawet gdy L. niger wejdą nie kilkoma ale całą masą robotnic na drzewo opanowane przez L. brunneus, które zajęły już pozycje obronne w bruzdach drzewa, z których wystają tylko ich głowy z rozwartymi szeroko żuwaczkami, to większość robotnic strony, która uznała się za pokonaną, widząc że samo straszenie żuwaczkami nie pomogło, po prostu ucieka, walka jest ostatecznością. Biorąc pod uwagę ogólną liczbę robotnic biorących udział w walkach, ilość zabitych jest niewielka. Być może dlatego, że jedna bitwa tu o niczym nie przesądza. Takie ustalanie granic nie odbywa się tylko raz wczesną wiosną, jedno drzewo potrafi przechodzić z rąk do rąk co kilka dni a nawet co dzień!

Gdy L. niger zaatakują drzewo opanowane przez L. brunneus i poniosą porażkę to zdarza się, że niesione euforią zwycięstwa L. brunneusw pogoni za agresorem docierają aż do wlotu do jego gniazda, po czym oblegają je przez kilka godzin. Takie zachowanie widziałem tylko raz a miało ono miejsce w przypadku wlotu do gniazda L. niger, znajdującego się 30 cm od spornego drzewa.

Jeśli stroną agresywną są L. brunneus, to atak odbywa się w koronie drzewa, tam gdzie zetknęły się ze sobą gałęzie drzewa już opanowanego przez ten gatunek i drzewa z którego korzystają L. niger. Wystarczą nawet dwie cienkie gałązki, takie jak te na zdjęciu poniżej, gdzie widać fragment gruszy(gałąź u góry zdjęcia)opanowanej przez L. brunneus i wiśnię, opanowaną przez L. niger

Pod koniec lata 2014 roku gałęzie obu tych drzew czasowo się zetknęły, w wyniku czego drzewo zostało częściowo opanowane przez L. brunneus, które jednak na skutek zerwania tego połączenia nie zdołały go zupełnie zająć ani tym bardziej okopać się u jego stóp. Co stało się z robotnicami odciętymi w ten sposób od reszty kolonii, tego nie jestem w stanie ustalić. W trakcie ataku ze strony L. brunneus robotnice L. niger gromadzą się głównie w dolnych partiach spornego drzewa, szczególnie upodobawszy sobie szczeliny w rozgałęzieniach. L. brunneus z kolei tłoczą się na pierwszej opanowanej gałęzi, co przedstawia zdjęcie poniżej.

Z każdej grupy podążają w stronę przeciwników pojedyncze robotnice, które po spotkaniu się ze sobą głównie straszą się żuwaczkami, w wyniku czego silniejsza(a może jedynie odważniejsza?)strona posuwa się powoli do przodu. Nie obywa się jednak bez ofiar śmiertelnych, gdy straszenie żuwaczkami nie wystarcza aby zmusić przeciwnika do wycofania się. Im bardziej stanowczy opór stawiają obrońcy, tym więcej robotnic wdaje się w bezpośrednie walki. Takie walki mogą trwać kilka dni, z różnym natężeniem(zależnym także od pogody)i licznymi zwrotami akcji(mam na myśli widowiskowe kontrataki). Najcięższe walki toczą się o rozgałęzienia-ilość opanowanych rozgałęzień ma decydujący wpływ na to do jakiej części drzewa mrówki mają dostęp, pomijając niestabilne połączenia między końcami gałęzi. Oba te gatunki, zarówno atakując, kontratakując czy broniąc się na drzewie potrafią znakomicie wykorzystywać ukształtowanie kory-idące do ataku robotnice, opanowawszy jakąś szczelinę, zatrzymują się w niej, wychylając na zewnątrz jedynie żuwaczki gotowe do odepchnięcia ewentualnego kontrataku, a kiedy w okolicy pojawiają się kolejne ich siostry, te opuszczają zabezpieczoną pozycję, niosąc front dalej do przodu. Przedłużające się walki, mogą prowadzić do wytworzenia się tymczasowej „ziemi niczyjej” - w tym przypadku jest to fragment pnia, pomiędzy dwoma rozgałęzieniami, którego opanowanie nie ma żadnego znaczenia(pod względem dostępu do źródeł pokarmu). Jest on jedynie drogą do zdobycia kolejnego rozgałęzienia przez agresora lub dla kontrataku obrońców. 

Po wypchnięciu z drzewa poprzednich właścicielek robotnice L. brunneus przystępują do obkopywania opanowanego drzewa. W takich norkach wokół drzewa nigdy nie ma potomstwa, są tam same robotnice strzegące dostępu do drzewa. O ile L. brunneus nie straci takiego drzewa do końca sezonu, to robotnice bytujące zarówno w jego środku jak i okopane u jego stóp, tam też zimują. Wczesną wiosną pierwsze zaczynają żerować L. niger i często zdarza się, że dopiero co wybudzone z hibernacji robotnice L. brunneus muszą od razu stoczyć walkę o ich dotychczasowe drzewo, które już zdążyły opanować L. nigerDo tej pory, gdy obserwowałem takie sytuacje, to zawsze zwycięsko wychodziły z nich L. brunneusMyślę, że może być to wynikiem tego, iż w odróżnieniu od L. niger nie mają one możliwości wycofać się do głównego gniazda, ze względu na brak funkcjonowania odpowiednich szlaków, które dopiero co zostaną ustalone, stąd też ich desperacka postawa decyduje o przynależności danego drzewa, przynajmniej po pierwszym starciu.

Jeśli drzewo jest duże(obserwacje te miały miejsce na drzewach, których grubość pnia przekraczała 1,8m)to zdarza się, że oba te gatunki z niego korzystają(ale zawsze jeden dominuje a robotnice drugiego po cichu przemykają się aby zebrać spadź i jak najszybciej uciec, równowagi sił brak). O ile, tak jak wspomniałem wyżej, jeden gatunek dominuje wyraźnie nad drugim jeśli chodzi o liczbę robotnic na drzewie, to już u jego stóp siły mogą być dość wyrównane. Polega to na tym, że z jednej strony drzewo jest okopane przez L. brunneus a z drugiej przez L. nigerJeśli chodzi o konflikty wynikające z takiego sąsiedztwa, to mają one charakter dość brutalnych potyczek pojedynczych robotnic(gdy jedna przeszła na stronę gdzie okopała się kolonia drugiej), kiedy po krótkiej walce słabsza robotnica jest przeciągana poza obszar broniony przez sąsiadów.

L. brunneus a L. niger i L.(Chthonolasius)sp.-odróżnianie królowych
Królowa L. brunneus mierzy od 6 do 8mm, królowa L. niger od 8 do 9mm, a królowa L.(Chthonolasius)sp. od 6,8 do 8mm.
Zacznijmy od odróżniania L. brunneus od L. niger. Nie polecam sugerowania się ubarwieniem królowej, między tymi dwoma gatunkami różnica pod tym względem jest nieduża i polegając jedynie na niej można błędnie oznaczyć królową chociażby za sprawą, wpływającego na postrzeganie przez nas barw, oświetlenia. Pierwsze na co należy zwrócić uwagę to data znalezienia królowej. L. brunneus roją się już od maja a L. niger od przełomu czerwca i lipca. Ważne jest też miejsce znalezienia bezskrzydłej królowej, królową L. brunneus zdecydowanie łatwiej znaleźć na drzewie niż L. niger(chociaż ze względu na masowe rójki tej ostatniej żadnego miejsca wykluczyć nie można). Kryterium rozstrzygającym są proporcje części ciała-u L. brunneus zarówno głowa, tułów jak i odwłok mają zbliżoną szerokość, za to u L. niger każdy z segmentów ciała, poczynając od głowy, jest wyraźnie węższy od kolejnego. Należy zwrócić uwagę także na sam odwłok-u królowej L. brunneus odwłok jest najszerszy mniej więcej w połowie swojej długości, a w przypadku L. niger punkt ten jest bliżej tułowia.
Warto pamiętać, że nawet jeśli pomyli się królową L. brunneus z L. niger  to i tak wychów pierwszego pokolenia robotnic jak i dalsza hodowla wygląda w ich przypadku prawie tak samo. Gorzej jeśli pomyli się królową L. brunneus z L.(Chthonolasius)sp. z racji zakładania przez tą ostatnią kolonii na drodze czasowego pasożytnictwa.

Jeśli chodzi o różnice między królową L.(Chthonolasius)sp. a L. brunneus to ja osobiście kieruje się trzema przesłankami:
1. Termin rójki-rójka L.(Chthonolasius)sp. zaczyna się później niż u L. brunneus.
2. Miejsce znalezienia królowej-tak jak w przypadku L. niger, królowej L.(Chthonolasius)sp. raczej próżno szukać na drzewie.
3. Zachowanie-królowa L. brunneus nigdy nie będzie biegać, trzymając jednocześnie w żuwaczkach martwą robotnicę L. cf. niger. Jeśli chodzi o proporcje ciała między królowymi tych gatunków, to różnią się one nieznacznie(tej zasadzie wymykają się w zasadzie tylko długości odwłoków) i trudno na tej podstawie je odróżnić w warunkach terenowych.
Wszelkie wątpliwości niech rozstrzygnie zdjęcie poniżej, od lewej królowe: L. cf. mixtus, L. brunneus i L. cf. niger

Hodowla
Jeśli ktoś uważa, że wścieklice robią bałagan w gnieździe, to znaczy, że nie hodował L. brunneus.
Budując formikarium dla L. brunneus trzeba liczyć się z tym, że typowe, przeszklone gniazdo w niedługim czasie od zasiedlenia, w miejscu gdzie szyba zakrywa komory i korytarze, zostanie gęsto udekorowane odchodami. Być może jest to wynik skrytej natury tego gatunku, który w ten sposób osłania wnętrze swego gniazda przed światłem. W każdym bądź razie polska nazwa tej mrówki -Hurtnica wstydliwa- jak najbardziej do niej pasuje.
Poniżej fragment części gniazdowej wykonanej z gazobetonu, w której zamieszkiwała kolonia L. brunneus.

Jednym z głównych powodów dla którego ktoś już zabiera się za hodowlę tego gatunku jest ładnie wybarwiona kasta robotnic, którą mrówczarze znają przede wszystkim z obserwowania w warunkach naturalnych dużych kolonii tego gatunku. W hodowli raczej zaczyna się od samotnej królowej a pierwsze robotnice w zasadzie nie różnią się od L. niger. Nie uświadczycie w kolonii poniżej 100 robotnic, charakterystycznego dla tego gatunku ubarwienia.
Zdjęcie poniżej przedstawia od lewej: robotnicę nanitic L. brunneus, w pełni wybarwioną robotnicę L. brunneus i robotnicę L. cf. niger

Metody połowu rójkowych królowych, w kolejności od najskuteczniejszej:
1)-Zbieranie królowych z drzew. Spokojnie, nie chodzi tu o wspinanie się na drzewa, metoda ta polega po prostu na obchodzeniu dookoła wybranych drzew(osobiście najwięcej królowych łapie w terenie porośniętym z rzadka drzewami a nie w centrum gęstego lasu)i oglądaniu pnia od góry do dołu(jeśli królowa jest już dość wysoko a Ty zaczniesz szukać u stóp drzewa, to kiedy spojrzysz w górę, królowa może zdążyć wejść już na tyle wysoko, że po prostu nie dasz rady jej zdjąć, stąd taka kolejność). Jeśli chodzi o samą czynność łapania królowej L. brunneus to wszystko zależy od terenu gdzie prowadzimy odłów. W przypadku mojego łowiska jest to kilkanaście brzóz, pomiędzy którymi znajduje się trawa, co wymusiło z mojej strony wprowadzenie pewnych zmian do czynności zwykłego zaganiania królowej do probówki. W przypadku gdy podstawiamy probówkę przy królowej i zaczynamy ją naganiać do środka zawsze powoduje to jej paniczną ucieczkę, co w przypadku zbierania królowych np. z chodnika nie utrudnia nam zbytnio zadania. Drastycznie inaczej wygląda analogiczna sytuacja przy zbieraniu królowych z drzew rosnących na opisanym przeze mnie terenie. Kora nie zawsze jest gładka i przyłożenie probówki tak aby królowa weszła do niej, a nie do szpary pod nią, bywa problematyczne ale najgorzej kiedy taka królowa spadnie z drzewa w gęstą trawę-zdarzyło mi się to kilka razy i nigdy takiej królowej już nie odzyskałem. Wobec powyższego nigdy nie przystawiam probówki do kory drzewa, najpierw podkładam pod drzewo plecak(na „grubsze” polowania noszę w nim probówki) w miejscu gdzie może spaść królowa, potem otaczam ją dłońmi w taki sposób aby nie miała innego wyjścia niż na mnie wejść, przenoszę królową na dłoni nad plecak lub piaszczystą ścieżkę(zależy jak daleko do niej mam od danego drzewa) i dopiero wówczas naganiam królową bezpośrednio z dłoni do probówki, jeśli nawet spadnie to już nie w trawę.
Polowanie w 2013 roku według powyższej metody:

9 czerwca 2013
łapanie królowych od 11:00 do 13:49, złapanych 17 sztuk, 16 na brzozach, jedna na źdźble trawy tuż przy brzozie.
12 czerwca 2013
11:36–bezskrzydła królowa na brzozie(złapana)
13 czerwca 2013
10:10 – skrzydlata królowa na brzozie
10:22 – j.w.
12:00 – bezskrzydła królowa na brzozie(złapana)
16 czerwca 2013
8:11 – skrzydlata królowa na brzozie.
8:20 – j.w.
8:26 – bezskrzydła królowa na brzozie(złapana)
9:02 – j.w.
18:58 – j.w. tyle że złapana na innym drzewie liściastym niż brzoza.

2)-Leżenie na leżaku w krótkich spodenkach. Metoda ta może być przydatna dla kogoś kto chce hodować L. brunneus a nie dla kogoś kto zamierza obracać hurtowymi ilościami królowych. Leżymy na leżaku i czekamy aż coś nas zacznie smyrać po nodze, patrzymy co to i jeśli nas zainteresuje to łapiemy ;) Królowe L. brunneus podczas rójki nie wchodzą tylko i wyłącznie na drzewa, nie gardzą niczym co wystaje ponad poziom ziemi łącznie z ogrodzeniami, ścianami budynków i ludzkimi nogami. Pewnego leniwego sezonu złapałem w ten sposób 2 królowe.

2013

Data złapania królowej

Data śmierci

Pierwsze jajka-data

Stan na 3.07.2013

9.06.2013

10.06.2013

 

 

9.06.2013

10.06.2013

 

 

9.06.2013

10.06.2013

 

 

9.06.2013

11.06.2013

10.06.2013

 

9.06.2013

11.06.2013

10.06.2013

 

9.06.2013

 

10.06.2013

6 poczwarek, 10 larw i jaja

9.06.2013

 

10.06.2013

(6 lipca) 14 poczwarek, 2 larwy

9.06.2013

 

10.06.2013

8 poczwarek, 5 larw i jaja

9.06.2013

 

10.06.2013

3 poczwarki, 9 larw i jaja

9.06.2013

 

10.06.2013

6 poczwarek, 8 larw i jaja

9.06.2013

11.06.2013

 

 

9.06.2013

11.06.2013

 

 

9.06.2013

11.06.2013

 

 

9.06.2013

 

11.06.2013

7 larw i jaja

9.06.2013

 

11.06.2013

8 poczwarek, 7 larw i jaja

9.06.2013

 

13.06.2013

5 poczwarek, 5 larw

9.06.2013

 

13.06.2013

malutkie larwy i jaja

12.06.2013

13.06.2013

 

 

13.06.2013

15.06.2013

 

 

16.06.2013

 

18.06.2013

malutkie larwy i jaja

16.06.2013

 

18.06.2013

malutkie larwy i jaja

16.06.2013

 

18.06.2013

malutkie larwy i jaja

Z 22 złapanych królowych zostało mi 12. Jednym słowem–pogrom.

Polowanie w 2014 roku:
20 maja 2014
9:37–bezskrzydła królowa na brzozie(złapana)
13:53–bezskrzydła królowa na brzozie(złapana)
21 maja 2014
11:14–bezskrzydła królowa na brzozie(złapana)
17:26–bezskrzydła królowa znaleziona pod kawałkiem drewna(złapana)
5 czerwca 2014
9:32–podchodząc do którejś z kolejnych brzóz na "moim" łowisku zwrócił moją uwagę tłum robotnic L. brunneus, sięgający od powierzchni ziemi do wysokości pół metra w górę drzewa. Po chwili na powierzchni około 1 m2 pod tą brzozą spostrzegłem dziesiątki samców, robotnic i kilka skrzydlatych samic L. brunneus chodzących po źdźbłach trawy-na wspomnianej brzozie były tylko robotnice i 2 skrzydlate królowe wędrujące w górę po pniu. Od czasu do czasu pojedyncze samce i samice wzlatywały w powietrze a o 9:43 poczułem jedną z królowych na swojej nodze, co dało mi do zrozumienia, że stoję trochę za blisko, wobec czego wróciłem do obchodzenia pozostałych drzew w poszukiwaniu zaplemnionych królowych.
11:15–królowa z jednym skrzydłem na brzozie(złapana)(nr 5)
16:51–bezskrzydła królowa na brzozie(złapana)-wyjątkowo nie była to brzoza rosnąca na upatrzonym i eksploatowanym przeze mnie od kilku lat łowisku tylko rosnąca tuż za moim garażem.
7 czerwca 2014
8:34–patrz-: 5 czerwca, 9:32
12:30–bezskrzydła królowa na brzozie(złapana)
15:14–bezskrzydła królowa na gruszy(złapana)
15:51–bezskrzydła królowa na brzozie(złapana)
8 czerwca 2014
10:42–bezskrzydła królowa na brzozie(złapana)
14:18–bezskrzydła królowa na brzozie(złapana)
9 czerwca 2014
14:25–bezskrzydła królowa na gruszy(złapana)
17:36–bezskrzydła królowa na brzozie(złapana)
17:53–bezskrzydła królowa na brzozie(złapana)
17:59–bezskrzydła królowa na brzozie(złapana)

2014

Nr królowej

Data złapania królowej

Data śmierci

Pierwsze jajka-data

Pierwsze pokolenie-data

Pierwsze pokolenie-ilość

Ilość dni od pierwszych jaj do imagines

1

20.05.2014

 

21.05.2014

9.07.2014

13

49

2

20.05.2014

 

22.05.2014

10.07.2014

12

49

3

21.05.2014

 

23.05.2014

10.07.2014

10

48

4

21.05.2014

 

24.05.2014

14.07.2014

7

51

5

5.06.2014

wypuszczona

 

 

 

 

6

5.06.2014

 

6.06.2014

21.07.2014

17

45

7

7.06.2014

9.06.2014

 

 

 

 

8

7.06.2014

 

8.06.2014

22.07.2014

14

44

9

7.06.2014

9.06.2014

 

 

 

 

10

8.06.2014

 

10.06.2014

25.07.2014

14

45

11

8.06.2014

 

9.06.2014

22.07.2014

9

43

12

9.06.2014

 

9.06.2014

24.07.2014

18

45

13

9.06.2014

 

12.06.2014

29.07.2014

11

47

14

9.06.2014

 

9.06.2014

24.07.2014

18

45

15

9.06.2014

10.06.2014

 

 

 

 

Wyjaśnienia:
Pierwsze pokolenie-ilość robotnic i poczwarek w chwili pojawienia się pierwszej robotnicy.
Królowa nr 5 została wypuszczona 7.06.2014 

Śmiertelność wśród królowych
W przeważającej liczbie przypadków powodem śmierci rójkowych królowych L. brunneus są pasożytnicze muchówki. Ich larwy doprowadzają do śmierci królowej maksymalnie po 2 dniach od rójki(domyślam się, że to właśnie wówczas królowe zostają zainfekowane), odwłok martwej już królowej pęcznieje po czym jest rozrywany przez opuszczające go larwy mierzące od 2 do 3 mm długości. Zazwyczaj w jednej martwej królowej rozwija się około 10 larw parazytoida ale na podstawie danych z tabelki poniżej, na przykładzie królowej nr 15, mogę się domyślać, że prawdopodobną jest sytuacja kiedy jedną królową atakują 2 gatunki takich muchówek, z czego może wynikać podwojona w stosunku do średniej, ilość larw przypadających na jednego żywiciela.

Larwa:

Imago(samica M. schmitzi):

 

Tempo rozwoju(M. schmitzi i drugiego, jeszcze niezidentyfikowanego gatunku)

Nr królowej

Data śmierci żywiciela

Opuszczenie zwłok przez larwy-data

Ilość larw

przepoczwarczenie-data

Data pojawienia się imagines

Ilość imagines

Stosunek liczby samców do samic

7

9.06.2014

10.06.2014

12

15.06.2014

 

 

 

9

9.06.2014

10.06.2014

8

14.06.2014

 

 

 

15

10.06.2014

10.06.2014

23

15.06.2014

9.07.2014

7

3 do 4

Szczegóły:
10.06.2014–wziąłem jedną z larw z probówki nr 7 i spreparowałem celem wysłania do sfotografowania(czyli zostało 11 żywych, z których przepoczwarczyło się 10-jedna z niewiadomej przyczyny zmarła)
15.07.2014–wyjąłem z probówki nr 15 siedem imagines muchówki. Nie zanotowałem żadnych martwych larw. Domyślam się, że najpierw pojawiły się muchówki M. schmitzi a z reszty poczwarek wyklują się osobniki innego gatunku w późniejszym czasie(w tej probówce były 2 grupy poczwarek: małe(1mm) i duże(1,5mm)(w dwóch pozostałych probówkach były tylko duże)-kiedy pojawiły się imagines to były to tylko muchówki z tych mniejszych poczwarek).
Data opuszczenia zwłok przez larwy, przepoczwarczenia się larw i pojawienia się imagines oznaczają kolejno: wyjście pierwszej/ych larw, pojawienie się pierwszej poczwarki/rek i pojawienie się pierwszego/szych owadów dorosłych. 

Menozziola schmitzi - historia odkrycia nowego parazytoida L. brunneus.
Pisząc ten artykuł nie mogłem pominąć kwestii śmiertelności wśród rójkowych królowych L. brunneus a w szczególności przyczyny tego zjawiska, stąd też postanowiłem zidentyfikować, pasożytujące na nich w stadium larwalnym muchówki. Napisałem w tej sprawie na forum entomologicznym- http://www.entomo.pl/forum/viewtopic.php?t=26733 jednak nie zgłosił się nikt komu mógłbym wysłać imago do oznaczenia, więc zacząłem szukać kogoś kto mógłby zrobić zdjęcie, które zamieściłbym w podlinkowanym wyżej wątku i tak też się stało, z propozycją pomocy zgłosił się Michał Kukla. Jednak mimo to nie udało mi się uzyskać na forum satysfakcjonującej mnie odpowiedzi ale wskazano mi Panią Dr Ewę Durską, jako osobę która może mi pomóc, wobec czego poprosiłem Michała aby wysłał muchówkę(nie miałem więcej materiału do oznaczenia u siebie)do Polskiej Akademii Nauk.
6 lutego 2014r w wiadomości od Pani Dr Ewy Durskiej przeczytałem m.in. „Wygląda to na nowy gatunek z rodzaju Megaselia." Ale do dalszego postępowania potrzeba było więcej samic(okaz był niekompletny)oraz samce, które postanowiłem wyhodować na następnych złapanych królowych L. brunneus.
Kiedy jeszcze uważałem te muchówki za zwykłe szkodniki, zabijające mi królowe, to co roku miałem ich od groma ale kiedy tylko nastawiłem się na połów królowych właśnie pod kątem uzyskania kolejnych imagines pasożyta, to za ich sprawą zmarły ledwo 3 złapane przeze mnie królowe L. brunneus. To co udało mi się uzyskać, wraz z martwymi królowymi, wysłałem 29 września 2014r do Polskiej Akademii Nauk.
Na podstawie oględzin wysłanych owadów powstały dwie hipotezy: albo jest to Menozziola schmitzi i mamy do czynienia z nowym parazytoidem L. brunneus albo to zupełnie nowy gatunek. Sprawę miał przesądzić Dr Henry Disney.
14 listopada 2014r miałem już pewność, że to Menozziola schmitzi.

Autorstwo:
Michał Kukla
Adam(Le Pakul)Pakulski